Tak szybko uciekasz na życia dorosłych brzeg
Jak błysk czy oka mgnienie minęły dziecięce lata
Ciągle widzę ten obraz jak biegnie maleńki człek
Biegnąc za ojcem krok ciągle wołając tato tata.
Obraz gdy z bratem i mama klęczycie przy łóżku taty
Różańcem walcząc o życie ojca aby Bóg cudu dokonał
Że w Bogu nadzieja modlitwa złe może pokonać daty
Bo miłość Bóg wiara rodzina to siła co niemoc pokona
Idź więc śmiało w tą młodość zdobywaj mądrości szańce
Nie zawracaj w połowie zdobytych swych marzeń szlaku
Z wiara że właśnie Ty że ciebie Bóg posłał wybrańcem
Pokaż wiec piękno swej duszy i dobro co niesiesz światu
Szanuj rodzinę i matkę co w mroku ci dłoń swą podaje
Co cię prowadzi bezpiecznie porze zamęty ścieżkami życia
Zobacz jak pięknie gdy możesz część siebie innym rozdawać
Bez krzyku z piedestałów lecz w ciszy spokoju w ukryciu.
Bądź sobą i nie chodź co chwila w obcej skórze
Życie to ciągłe wzloty nasze lecz także bolesne upadki
Gdy ktoś cię rani to odejdź nie pozwól się dręczyć dłużej
Nie wszystko co mieni się złotem będzie nim na ostatku.
Być może kiedyś los cię przytłoczy, ciężarów życia znój
Powali ciężarem krzywd i życia boleści nieznana trwoga
Wstań z kolan z podniesioną głowa idź w życie wnusiu mój
Dojdziesz dobędziesz celu jeśli nie stracisz w drodze Boga!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz