poniedziałek, 12 grudnia 2016

Dokąd zmierzamy

Do pewnej zagłady ten świat nasz zmierza;
Nie ścierpi już dłużej pogardy tej Bóg.
Bo dziś od miłości fałszu więcej i zdrady
I tak był cierpliwy, czekał dokąd mógł...

Kiedy to dla brata brat wrogiem się staje
Dobro, przyjaźń, miłość jak zły sen przemija,
Gdy fałsz w oczy Twe zajrzy, przyjaciela udaje
Lecz gdy się odwrócisz - nóż w plecy Ci wbija.

A przecież człowieka winien kochać człowiek...
Wyrwać z duszy zawiść, żyć pełnią miłości.
Czym radość dawania nigdy się nie dowie,
Gdy w obłudzie żyć będzie innym szczęścia zazdrości.

Z dnia na dzień bardziej duszę swą pogrąża
Gdy innych cierpienie jego bawi, cieszy,
Sam nie wie, że przez to do zagłady zdąża;
Radość z łez wylanych zagładę przyśpieszy.

Ci co mają dzisiaj władzę i majątki
Mogą ludzi niszczyć i w Boga nie wierzyć.
Chcą byś dla nich, Panie, Ty zrobił wyjątki, 
Że winy podłości nie da się wymierzyć.

Ty nie chciej ich, Panie, już teraz osądzić!
Odwróć jeszcze, Boże, ich duszy konanie...
I nie pozwól dalej dla tych ludzi błądzić,
Ześlij jeszcze mądrość i opamiętanie.



12 12 2016  Bobrza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz