czwartek, 10 stycznia 2013

Gdybym...


Dla żony…
Gdybym miał skonać, to w Twoich ramionach,
Byś me powieki zmęczone zamknęła.
I obraz wspólnych zachowałbym doznań,
Kiedy by dusza się z ciała wymknęła.

Gdy żyć bym nie mógł u Twego boku
To orłem białym chciałbym zostać;
Mógłbym szybować w błękicie obłoków
I z góry wielbić Twoją postać.

Lecz, gdybym znów mógł, to chciałbym być sobą.
Zmieniłbym jednak swego życia drogi
- Oddałbym siebie najbliższym osobą
I nie byłbym w miłość tak bardzo ubogi.

Gdybym miał pomóc – to tym najuboższym,
Co już nadziei na pomoc nie mają.
Dałbym im wszystko, co świat ma najlepsze,
Niech jeszcze za życia radości zaznają.

A kiedy cierpieć, to za taką miłość,
Co to bez obłudy, bez wyrachowania
Karmi się i dobrem i tym, co złe było,
A rozkosz ma większą z dawania niż brania.

Gdyby mi miłość raz jeszcze zadano,
To bez wątpienia pokochałbym Ciebie.
I życie z mym sercem w niewolę oddanym
Chciałbym dzielić z Tobą, ciągle pragnąc Ciebie.

A kiedy bym pragnął, to tak aż do bólu,
Żeby me ciało aż drżało do Ciebie.
A ból by łagodniał od pieszczoty czułej
Kiedy w Twych ramionach znów poczułbym siebie.
Kwiecień, 1997

2 komentarze: