Jest tylko tam, gdzie go
potrzeba,
Czystym westchnieniem,
dobra pragnieniem,
Pewną przepustką do
Boga, do Nieba,
Złem nieskażone, czyste
sumienie.
Bez niego czasem łatwiej
w życiu,
Bo kompromisów i zła
jest wrogiem.
Można zło czynić,
krzywdzić w ukryciu
I walczyć z ludźmi,
Panem Bogiem.
Kiedy fortuny czepią się
koła,
Zawiść i podłość
kwitują milczeniem,
Wtedy sumienia nikt nie
woła,
Zmieszają z błotem
godność, sumienie.
Nie dźwigną słabych
mocnym ramieniem,
Bólu nie przejmą ich i
cierpienia,
Gdy serce twarde jak z
kamienia
- Brak w nich litości,
brak sumienia.
Nadzieją karmią, by ich
wybrano,
Zabiorą potem, bo władza
ich zmienia.
Zapomną o słowie danym,
co obiecano,
Za złudną władzę
sprzedają sumienia.
Komu sumienia, komu
godności trzeba?
Za garść srebrników, za
stopień jeden do władzy,
Bierzcie! Dziś przecież
wszystko na sprzedaż.
Dziś czas, kiedy dobrem
się gardzi.
Lecz kiedyś w strachu,
zbudzony o świcie,
W zwierciadle braknie
obłudnych cienia.
Zdać przyjdzie sprawę o
ziemskim bycie,
Czas, aby zrobić rachunek
sumienia.
Więc szukasz dobra
dookoła siebie,
A ujrzysz tylko ból, łzy
cierpienia.
Chciało być z Tobą,
szukało Ciebie,
Nie odnalazło Cię, Twoje
sumienie.
A ono tam tylko, gdzie
chcą go, gdzie trzeba,
Czystym westchnieniem,
dobra pragnieniem,
Pewną przepustką do
Boga, do nieba.
Żyjmy więc godnie, z
czystym sumieniem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz