Jak ciężko Ciebie ktoś zranił,
Że takie smutne są Twoje oczy?
Jakiż to musiał być wybryk podły,
Że z oczu Twych krew z łzami broczy?
Tak trudno żyć, gdy boli nas ciało...
Lecz żyć nie sposób, gdy ranisz mą duszę!
Brak sensu życia, nadziei zbyt mało,
Jak długo jeszcze tak cierpieć muszę?
Karę za winę mogę przyjąć
Z pokorą, jeślim jest winien.
Lecz czy za mą miłość szczerą
los mnie tak karać powinien?
Losie okrutny, dlaczego ja,
Dlaczego mnie doświadczasz srodze?
Czemuś akurat dla mnie dał
Fałszywą miłość na mej drodze?
Miłości moja, rozpaczy przyczyno
- Odejdź i nie zadawaj już bólu!
Nie chcę się więcej obarczać winą,
Chcę w inne oczy patrzeć znów czule.
Ale jak spojrzeć w czyjeś oczy,
Gdy w oczach mych skryte cierpienie?
Tak ciężko jest przez życie kroczyć
Z takim miłością zaślepieniem.
Niech przyjdzie wreszcie zapomnienie
Z nim szczęście nowe, miłość nowa,
Taka, co z oczu usunie cierpienie;
Co z duszy ból jest wydrzeć gotowa.
Miłość, co zwróci oczom radość,
W zranionym sercu rozpali żar.
Taka, co krzywdom uczyni zadość,
Co znów przywróci miłości czar.
przejmujący....
OdpowiedzUsuń