Nie
chcę znać świata obłudy i zdrady,
Gdzie
zdeptana godność, wolność i zasady.
Kiedy
dłoń jeszcze ściska, a już w duszy klnie.
Świat
ten mi obcy, w tym świecie mi źle.
Przyjaciół,
gdy wokół ni śladu przyjaźni.
Zaufałeś
komuś, a on ciebie zbłaźnił,
Więc,
sponiewierany uciekasz przed światem.
Robisz
się dla siebie oprawcą i katem.
Świat,
w którym miłość spotykamy w filmie,
Sami
nie kochamy przez strach, że przeminie.
Nigdy
więc, miłości nie zaznamy czułej.
Wybierasz
samotność, nie kochasz w ogóle.
Ten
świat, co zniewolenie nazwano wolnością,
Gdzie
wiarę i Boga wciąż depczą z podłością.
Stare
demokracje rozbiorą pieniądzem.
Niszcząc
całe państwa, chcą nasycić żądze.
A
honor jest niczym, wśród cesarzy głów,
Słowem
niewygodnym, wśród potoku słów.
Wartości,
za które nie warto się bić,
Bo
po co? Bez niego przecież łatwiej żyć.
Zmieńmy
ten świat, obłudy i pychy.
Szczęścia
i miłości, wysączmy kielichy.
Sztandary
zwycięstwa zatknijmy na szczycie.
Odrobinę
sensu tchnijmy w nasze życie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz