Jak
od łodygi kwiat oderwany
-
Uschnie powoli nie mając wody,
Tak
ja z tęsknoty bez ukochanych
Schnę,
jak wycięty świerk z lasu młody.
Od
szczęścia nie dzieli mnie krok
I
nie kilometr, ani mila.
Na
próżno Ciebie szuka mój wzrok,
Bez
Was udręką jest każda chwila.
A
może źle Wam się tam dzieje?
I
kto w potrzebie Was będzie bronić?
Znów
myślę, nie śpię, a tu już dnieje,
Myśl
zła co drugą gorszą goni.
Lecz
wszystko można wnet odwrócić,
Jak
śmiech dziecka, jedno słowo
I
już na twarz moją uśmiech powróci,
I
chce się znowu żyć na nowo.
Ale
po chwili myśl powraca,
Nostalgia.
I sercem ból znowu targa,
Bo
coś na zawsze przecież tracę.
To
już nie wróci – chyba, że w skargach.
[03.03.1996]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz