A jeśli zmęczy się dusza moja
Ciągłym równaniem do najlepszych
Chociaż decyzja nie będzie słuszna
I się zespoli z łotrem czy wieprzem
Jeśli nie zechce dalej służyć
Tym co sługę z ciebie zrobili
I poniżenia nie zniesie dłużej
Choćby ci na stosie cię złożyli
Przestanie szukać przyjaciela
O wrogów zacznie wnet zabiegać
Będzie drwić z ciebie onieśmielać
A ciało razy będzie zbierać
A ona dalej wciąż zbuntowana
Jak bagno które wciąga wszystko
Twa pycha siła niewidzialna
Żre cię powoli i rzuca nisko
Szarpiesz się myśląc że może wygrasz
Rwąc pazurami wszystko co blisko
I ranisz wszystkich myśląc że przetrwasz
I ciągle spadasz choć byłeś nisko
Sam się nie dźwigniesz sam rady nie dasz
Giną co prawdy o sobie się boją
Odrzuć swą pychę a szanse odzyskasz
Że ktoś uleczy duszę twoją.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz