Spotkanie
Idąc spotkałem na drodze kamień
Tocząc się wyprzedził mnie
Spytałem dokąd się śpieszysz kamieniu?
Zatrzymał się. Nie odpowiedział.
Ominąłem go. Poszedłem dalej
Spotkałem na drodze człowieka
Spytałem, dokąd idziesz człowieku?
Nie odpowiedział tak jak kamień
Przepraszam kamieniu myślałem że jesteś człowiekiem
Poszedłem więc dalej sam
Człowiek dogonił mnie na drodze
Spytałem znów dokąd idziesz?
Nie odpowiedział!
Podniósł kamień i uderzył mnie w głowę
Nie przeprosiłem. Nie poszedłem dalej.
Upadłem. To był mój wróg.
Wcześniej go nie znałem.
Spotkałem na drodze człowieka.
Leżąc na kamieniu cierpiałem
Ominął mnie obojętny i poszedł dalej
To ten co ma serce jak kamień!
Ale człowiek!
Spotkałem na drodze człowieka
Zatrzymał się. Dlaczego leżysz na kamieniu?
Spytał. Wcześniej go nie znałem.
Nie odpowiedziałem. Nie wiedziałem.
Spotkał mnie na drodze człowiek.
Podniósł mnie z drogi, podał ramię,
otarł mą twarz ze krwi.
Dalej poszliśmy razem ta drogą.
To był mój przyjaciel którego wcześniej nie znałem.
Kamień pozostał na drodze sam.
Bobrzanin. St Banaś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz