Nieubłagany sędzia życia
Piętno odciska na skroniach człowieka.
Coraz głośniej słychać zegarów bicia,
Z dnia na dzień szybciej ucieka.
Gładkie do wczoraj lico me było,
A dziś bruzdami poorane.
Wczoraj me życie ledwie co dniło,
Życia zmierzch dzisiaj przegonił.
Me jędrne ciało szybko wiotczeje
Pod czasu ciężkim pręgieżem.
Czarny włos z lekka siwieje
Kiedy czas młodość zabierze.
A zegar stary, jeszcze po dziadku,
Kuranty na ścianie wygrywa.
Cóż komu po takim spadku,
Co świadkiem, jak życie ubywa?
Cyk, cyk, minęła doba.
Cyk, cyk, już minął rok.
Dokąd się spieszy ta ścienna ozdoba?
W wyścigu z nią już tracę krok.
Każdy przegrywa tę próbę z czasem,
Z nim na kompromis iść nie sposób.
On lepiej zżył się ze starym lasem
- Las został prosty, nam zgiął kręgosłup.
Nie jeden mędrzec dałby wszystko,
By życie zamienić ze skałą czy drzewem.
Z kamieniem, co widział greckie igrzyska,
Z dębem, co ongiś pod nim król siedział.
Uczeni, możni tego świata,
By czas oszukać wszystko by dali.
Lecz sprawiedliwy sędzia przez lata
Jednakoż mierzy wielkich i małych.
A że jednako wszystkich mierzył,
Czas wziął na świadków las, wody i skały,
Za przykład ludziom ich powierzył,
Że na tym świecie są tacy mali.
Leczy czy musimy się z czasem mierzyć?
Myślę, że nie jest to konieczne.
Wygramy, jeśli będziemy wierzyć,
Że osiągniemy życie wieczne.
Sympatyczna rozmowa w Radiu Plus! Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńPiękne i bardzo prawdziwe
OdpowiedzUsuń