Tuż obok ciebie umiera człowiek
Nikt nie zauważył kiedy konał głodny
Tuż obok dla zysku wycinają drzewa
Ta śmierć beznadziei naszej pomnik
Ciągle biała dama dzieci żniwo zbiera
Coraz to z młodszych okupów zażąda
Morduje nam dzieci bezlitosna chciwość
Śmierć bo narkotyków jest rządza pieniądza
Skręt i parę piwek kielich i samochód
Zabierasz przyjaciół w drogę bez kłopotu
Uderzasz w jadących niewinnych samochód
Śmierć bo z tej drogi nie ma już powrotu.
A mord to zabawa krew jak szklanka wina
Razy i katusze bo spojrzał na ciebie
Że można być dobrym, chyba jakaś kpina
Śmierć tym co dobro mają jeszcze w sobie
Chcąc podnieść o sobie zbyt niskie mniemanie
Biorą kaci w rękę kije do bisbola
Zabiją pierwszego kto na drodze stanie
Śmierć źle tłumaczonej swobody niewola.
Jak okrutne zbrodnie nastoletniej damy
Nienawiść ma oczach do mordu odwagę
Z ust gryps się wylewa jak zza więzień bramy
Sex mord i plugastwo ma im dać powagę.
Już mało pamięta czym prawdziwa miłość
Co niegdyś najtwardsze serca otwierała
Bo miłość od złego dla nas tarczą była
Od śmierci co bez sensu życie odbierała.
Przyjdzie kiedyś tobie wyboru dokonać
Czy stanąć po dobra czy po stronie zła
Jeśli chcesz w swych myślach rozterki pokonać
Myśl że każdą z ofiar mogłem być też ja!.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz