Samych
nas zostawiasz dzisiaj na tej ziemi,
A my
swoim wzrokiem ciągle Cię szukamy.
Ale
już nie widać wokół Twoich cieni
I
dobroci Twojej nigdy nie zaznamy.
O
śmierć Twoją kłócić z Bogiem się nie mogę
Lecz
sercem mym targa ciągle ból cierpienie.
Być
może to wiara przyćmi moją trwogę,
Bóg
czekał na Ciebie da duszy zbawienie.
Ja
już nie usłyszę Twojej dobrej rady
I
nigdy nie spojrzę w Kochające oczy...
Ból
serce przeszywa niczym ostrze szpady
Choć
wiem że do nieba jako anioł kroczysz.
Ty
już tu na ziemi niebo otworzyłeś
Swoim
pięknym życiem, miłością do ludzi.
Każdym
czynem, słowem blisko Boga byłeś,
Wiele
ludzkich sumień na nowoś obudził.
Kiedy
przyszło kochać to kochałeś szczerze,
Gdy
upomnieć, zganić, zganiłeś bez złości,
Ducha
kształtowałeś w honorze i wierze
Ucząc
wokół Siebie dobra i Miłości.
Dziś
nikt się nie dziwi, że rzeka łez płynie,
Kiedy
aniołowie do nieba Cię wzięli.
Tu na
ziemi pamięć o Tobie nie zginie
Bo za
wzór i przykład wszyscy Ciebie mieli.
Zanim
się spotkamy tam u nieba bramy
To
strzeż nas od złego byśmy nie błądzili.
Ciągle
Twoją dobroć, Miłość wspominamy
Kim
że my bez Ciebie dzisiaj byśmy byli.
Piękny wiersz :)
OdpowiedzUsuńChwyta za serce.
OdpowiedzUsuńPięknie... Jakbym czytała o naszym ukochanym Tacie,którego niestety nie ma już wśród nas ;(
OdpowiedzUsuńRycze ;((
OdpowiedzUsuńPiękny wiersz
OdpowiedzUsuńJest Pan poetą, z cudownie wrażliwą duszą... Czekam na więcej!
OdpowiedzUsuńPopłakałam się. Musi Pan wydać tomik poezji. Z niecierpliwością czekam na więcej.
OdpowiedzUsuńPiekny
OdpowiedzUsuńWiersz odzwierciedla fakty, gratuluję Panie Stasiu :)
OdpowiedzUsuń